środa, 8 sierpnia 2018

Od Alberta CD. Ignacy

Czując na twarzy natarczywe, blade promienie słońca, skrzywiłem się i uchyliłem powieki. Przez chwilę zastanawiałem się, gdzie wielka kula ma ukryty wyłącznik, ale nie znalazłem odpowiedzi na to pytanie. Westchnąłem więc zrezygnowany i wstałem z łóżka. Od razu udałem się pod prysznic, który mógłby mnie obudzić, przynajmniej w niewielkim stopniu.
Gdy krople wody spływały po moim ciele, układałem sobie w głowie plan na dopiero co rozpoczęty dzień. Musiałem udać się do szkoły, a następnie zająć się nowym nabytkiem do mojej kolekcji. Tyle pracy, a tak mało czasu.
Po kąpieli opuściłem kabinę i owinięty ręcznikiem, przeszedłem do pokoju, pełniącego rolę garderoby. Poprzedniego dnia zapowiadali deszcz, więc krótkie spodenki na pewno byłyby złym wyborem.
Chwilę przeglądałem ubrania, by w końcu zdecydować się na granatową koszulę, czarne spodnie o wąskich nogawkach oraz pantofle i krawat w tym samym kolorze. Następnie zająłem się włosami i ruszyłem do kuchni. Przygotowałem sobie w niej koktajl ze szpinaku, który przelałem do dużej szklanki. Zbliżyłem się z nią w ręku do okna, sięgającego od podłogi do sufitu i wziąłem duży łyk napoju. Ciemne chmury wisiały nad miastem, a samochody mijały się otoczone parą, unoszącą się nad jezdnią. Widok był zwyczajnie ponury. Najchętniej bym został w domu, ale to niestety nie był koncert życzeń.
Dokończyłem koktajl, posprzątałem i doprowadziłem się do porządku. Następnie włożyłem czarny płaszcz przeciwdeszczowy z kapturem, który naciągnąłem na głowę, chwyciłem teczkę z książkami i opuściłem swój dom. Przyznam się, że nie bardzo wiedziałem, dokąd mam się kierować. Na szczęście nawigacja w telefonie okazała się być bardzo pomocna. Po kilkunastu minutach już stałem pod budynkiem.
Miałem właśnie schować telefon do kieszeni, gdy nagle ktoś wbiegł we mnie, sprawiając, że wylądowałem na ziemi. Nieco zszokowany spojrzałem na siedzącego na mokrym chodniku chłopaka. Westchnąłem cicho i podniosłem się na równe nogi. Po namyśle niechętnie podałem nieznajomemu dłoń. Chłopak przyjął pomoc od razu i również wstał.
- Uważaj, jak chodzisz. - mruknąłem, po czym wszedłem do budynku. Ostrożnie zdjąłem z siebie płaszcz i strzepałem z niego wszystkie krople przy drzwiach. Spojrzałem na wchodzącego Azjatę.
- Wiesz przynajmniej, gdzie jest gabinet dyrektora?
- Jasne. Jest na drugim piętrze. Zaprowadzić cię?
- Dam radę. - odparłem i ruszyłem korytarzem.
***
Zbliżyłem się z kluczem w dłoni do swojej szafki i otworzyłem ją. Schowałem do środka płaszcz oraz część książek. Usłyszałem, że ktoś inny również zamyka szafkę kilka kroków dalej.
- O, hej! I jak? Znalazłeś go? - ten sam chłopak, który wpadł na mnie rano podszedł do mnie z ogromnym uśmiechem na twarzy.
- Owszem.
- Nie poznaliśmy się. Jestem Ignacy. - Azjata wyciągnął do mnie dłoń. Niechętnie ją uścisnąłem.
- Miło mi? - powiedziałem niepewnie, unosząc przy tym brew. Czy tak właśnie się mówiło przy powitaniu? Chyba tak.
- ...Ty się nie przedstawisz? - zapytał chłopak po chwili. Zmierzyłem go wzrokiem, chcąc wiedzieć, po co mu takie wiadomości.
- ...Albert. - mruknąłem, dalej nie rozumiejąc, dlaczego ktoś miałby chcieć znać moje imię. Jaki miał w tym cel ten Azjata?

< Ignacy? :) >

Od Marcusa CD Ignacy

Ranek spędziłem przy kubku mocnej kawy - całą noc grałem na skrzypcach, zamiast spać. Westchnąłem i spojrzałem do góry, wprost na niebo. Skrzywiłem się, gdy zauważyłem, że zacznie padać zanim wejdę do budynku... I tak, jak pomyślałem, tak w tym samym momencie lunęło. Spanikowałem i truchtem dobiegłem pod dach akademii... No, prawie. Zderzyłem się z kimś. Podparłem się łokciem o ziemię, która stała się błotnista i brudna. Szybko wstałem, podając rękę - jak się okazało - chłopakowi, który na mnie wpadł. Gdy wstał, mocno go pociągnąłem, żebyśmy stali pod dachem. Puściłem go, odsunąłem się i spojrzałem na rękawy koszuli, którą wyjątkowo ubrałem. Biały materiał stał się przezroczysty, pokazując tym samym całą moją klatkę piersiową, brzuch i plecy.
- No niee - jęknąłem, marszcząc brwi.
- Stało się coś? -  skierowałem wzrok na chłopaka. Wysoki, jednak chyba odrobinę niższy ode mnie... Albo tak mi się wydawało bo był chudy? Mrugnąłem, zdając sobie sprawę że wgapiam się w jego ciało i odwróciłem wzrok. Odchrząknąłem, próbując się jakoś zasłonić zakładając ręce na siebie, ale żeby nie wyglądało to dziwnie... Niestety, nie udało mi się i zaczerwieniony ruszyłem biegiem przez korytarze najszybciej jak mogłem do męskiej szatni, żeby się przebrać. Gdy do niej dotarłem, była pusta. Nikogo nie było. Odetchnąłem z ulgą, siadając na ławce. Swoją torbę położyłem tuż obok. Podszedłem do swojej szafki i gdy ją otworzyłem, wrzuciłem do niej koszulę. Wyjąłem ręcznik z zamiarem otarcia się gdy drzwi otworzyły się z hukiem, a w nich pojawił się ten sam chłopak. Dyszał jakby przebiegł cały maraton.
- T... Twój telefon - powiedział, siadając na ławce po zamknięciu drzwi.
- Telefon? - Czy ja brałem dzisiaj telefon ze sobą? Przecież rano go szukałem...
Spodnie. W jednym momencie zacząłem przeszukiwać kieszenie  kiedy zdałem sobie sprawę, że są puste. Bez słowa skierowałem swoją rękę po mój telefon, dopiero po chwili zdając sobie sprawę z tego jak się eksponuję.

wtorek, 7 sierpnia 2018

Nowy Uczeń: Yoshimoto Hatake



Imię i nazwisko: Yoshimoto Hatake.
Pseudonim: Nienawidzi ksywek, więc jedyne na co pozwala to nazywanie go Yoshi'm. Jeśli zdecydujesz użyć nazwiska lepiej uważaj, abyś przypadkiem nie trafił na jego zły humor, bo automatycznie dostaniesz w buźkę.
Płeć: Z pewnością jest mężczyzną.
Wiek: 21 lat.
Narodowość: Urodził się w Niemczech, jednakże jego rodzice są Japończykami.
Orientacja: Jest biseksualny.
Klasa: III muzyczna
Klub: Od małego przejawiał zamiłowanie do sztuk walki takich jak boks czy wrestling. W poprzedniej szkole nie było żadnego ciekawego klubu do którego mógłby się zapisać lecz teraz z wielką chęcią i zapałem przychodzi na zajęcia ze sztuk walki.
Zainteresowania: Jego głównymi zainteresowaniami jest gra na gitarze i boks. Nic więcej do uzyskania minimalnego szczęścia nie jest mu potrzebne. Boksem i innymi tego typu rzeczami zajmuje się już od najmłodszych lat, kiedy to zaczął oglądać transmisje z walk w TV. Zafascynowany zapragnął również stać się gwiazdą tego brutalnego sportu, i wciąż do tego dąży. Nie jest łatwym przeciwnikiem do pokonania, więc lepiej go nie zaczepiać kiedy wyraźnie widać że ma zły humor. Jeśli chodzi o gitarę, te hobby odkrył w sobie dosyć niedawno. Zaczął powoli się uczyć, aż wreszcie wychodziło mu całkiem dobrze. Pisze własne piosenki jednak słabo u niego ze śpiewaniem, więc jedynie robi podkład muzyczny. Bardzo lubi psy - ma z nimi dobry kontakt.
Charakter: Yoshimoto zawsze był osobnikiem cichym, nie przepadającym za towarzystwem. Odizolowywał się od wszystkiego co tylko możliwe, by wieść monotonne i nudne życie. Lubił je takim, jakim jest. A może w tym momencie, jakim było? Omijał poznawanie nowych ludzi i w ogóle zadawanie się z nimi. Mało rozmawiał, niektórzy nigdy nie słyszeli jego głębokiego niczym nocne niebo głosu. Krążyły plotki że ma fobie społeczną, czyli boi się ludzi. Oprócz tego wiele innych rzeczy o nim mówiono, lecz nigdy się tym nie przejmował. Żył swoim życiem, olewał wszystko i wszystkich - właśnie to mu się podobało. Jego osobowość diametralnie zmieniła pewna dziewczyna, która zapoczątkowała w nim mizoginizm - wstręt do kobiet. To dosyć długa historia którą Yoshi starał się wymazać z pamięci. Do tej pory odtrąca dziewczyny usiłujące dokonać z nim bliższego kontaktu. Chodź nigdy nie byłby w stanie podnieść na kobietę ręki, wystarczy mu obrzucenie jej ostrymi słowami. Nie należy do tych którzy za wszelką cenę chcą być w centrum uwagi. Unika tego, tak samo jak ludzi i rozmów. Nigdy nie występował nigdzie publicznie, nie był na żadnych konkursach ani zawodach. Robi wszystko, aby żyć zamknięty w swoim szarym świecie. Sarkazmem posługuje się na co dzień i szczerze uważa że to jego sposób na radzenie sobie ze światem. Jest wredny, co tu na to poradzić. Praktycznie zawsze nosi na twarzy kamienną minę. Rzadko się uśmiecha, jak już coś to tylko do swoich psów. Zazwyczaj widać u niego niezadowolenie, obojętność bądź zirytowanie. Tak właściwie to trzecie można zauważyć najczęściej. Z racji że jest nerwowy i niecierpliwy szybko się denerwuje i wpada w oburzenie. Nawet jeśli wygląda na opanowanego wszystko może go strącić z równowagi. Irytują go natrętni ludzie, którzy za wszelką cenę próbują nawiązać z nim znajomość. Zawsze niezadowolony ze wszystkiego co go otacza. Nawet nie wiadomo, czy jest na tej ziemi coś co może sprawić, że stanie się szczęśliwy. Nie da się ukryć, że jest pochmurny i samotny. Mówi, że mu to nie przeszkadza i woli być sam, lepiej sobie radzi sam, nie umie współpracować. Lecz gdy już się uprzesz, a poziom irytacji Yoshiego przekroczy już granice da sobie spokój i cię zaakceptuje. Chodź to dziwnie brzmi to tak, jest w stanie kogoś zaakceptować. Jednakże to niesamowicie ciężkie, bo ciężko do niego dotrzeć i go zrozumieć. Jest jak zamknięta na klucz księga, do której klucz znajduje się gdzieś pośród całej sterty innych kluczy. Albo znajdziesz odpowiedni klucz w odpowiednim czasie, albo znajdziesz inną drogę bądź - zrezygnujesz w cale.
Aparycja:
×Włosy: Gęste, kruczoczarne. Dba o nie niezwykle, nie cierpi gdy ktoś je tyka i próbuje rozczochrać. Jego fryzurka jest dosyć ciekawa, bowiem przedziałek ma po środku głowy a grzywka opada mu lekko po bokach przysłaniając oczy. Ma dokładnie wygolone boki.
×Oczy: Wiecznie wyglądające na zaspane, przez wory pod nimi. Źrenice są dosyć małe, a kolor tęczówek miesza się z zimnym odcieniem szarego i niebieskiego.
×Sylwetka i Ubiór: Jak na faceta w wieku 21 lat jest całkiem niski, bowiem mierzy 168 cm. Niektórzy śmieją się z niego że jest małym śmiesznym karzełkiem, jednak szybko cofają swoje słowa ponieważ pomimo wzrostu jest dobrze zbudowany i obeznany w walce - lepiej nie mieć go za przeciwnika. Jest chudy, jego waga waha się pomiędzy 68-69 kg. Na prawej dłoni, środkowym palcu posiada wytatuowany krzyż. Nie ma on większego znaczenia, sam nie pamięta co mu wpadło do głowy żeby go zrobić. Prawdopodobnie jest to wiadomość dla tych którzy właśnie widzą przed swoją twarzą jego pięść. Ubiera się raczej w ciemne rzeczy.
×Cechy charakterystyczne: Może cechą charakterystyczną jego wyglądu jest kamienny wyraz twarzy, jaki codziennie ze sobą utrzymuje. Faktycznie - mało co go śmieszy i praktycznie cały czas jest obojętny.
Mocne i słabe strony:
- Mocne;
Ma dosyć wysoki próg bólu, ciężko zadać mu bolesny cios. Jest stanowczy i pewny siebie. Generalnie dobrze się uczy i nie ma problemów z przyswajaniem wiedzy. Jest strasznie inteligentny.
- Słabe;
Nie wiem czy zaliczyć to do mocnych czy słabych stron, lecz w każdym razie - Yoshi to pedant. Ma bzika na punkcie czystości, i właściwie brud i syf to jedyne co jest w stanie go wystraszyć. Nie potrafi pływać, lecz mało kto o tym wie. Nie potrafi rysować i ma brzydkie pismo.
Miejsce zamieszkania: Mieszka zaraz dwie ulice za akademikiem i szkołą także ma wszystko dosyć blisko. Jest to skromne mieszkanie, na wejściu znajduje się duża szara szafa w której chowa większość swoich kurtek i butów. Zaraz na lewo jest łazienka a na przeciwko niej drzwi do jego sypialni w której znajduje się duże łóżko, komoda i biurko z laptopem. Idąc dalej znajduje się salon z dużą ciemną kanapą i stolikiem do kawy. Na podłodze leży duży włochaty dywan. Na przeciwko znajduje się mała czerwono-czarna kuchnia.
Pupil: W wieku 10 lat Yoshi dostał na święta malutkiego Owczarka Azjatyckiego, który w przeciągu dwóch lat zmienił się w ogromną bestię. Chłopak dorastał przy jego boku, więc żeby nie tęsknić zabrał go ze sobą. Następnie po przeprowadzce tutaj zauważył że Hermes podczas nieobecności Yoshiego jest strasznie samotny więc wziął ze schroniska Tysona - Amerykańskiego Pitbulla. Obaj strasznie się polubili, chociaż czasem Tyson daje w kość starszemu od siebie psu wyglądają jakby znali się od zawsze. Także ma dwa psy - Hermesa i Tysona.
Relacje: -
Rodzina: Jedyną osobą na świecie jaka mu została to jego ojciec - Haku. Został jednakże w Berlinie, ponieważ wciąż musiał pracować w swojej kwiaciarni. Jego matka zmarła podczas wypadku samochodowego.
Ciekawostki: Jest nałogowym palaczem. Zawsze ma przy sobie paczkę fajek, a jeśli nie - z pewnością szybko skręci gdzieś do sklepu aby się w nie wyposażyć. Natomiast ma wielki wstręt do alkoholu, i jako tako toleruje jedynie czerwone wino chodź i tak w jak najmniejszych ilościach.
Stan konta: 15000 jenów

Nowy Uczeń: Albert Black


Imię i nazwisko: Albert Black
Pseudonimy: Dawniej był nazywany Albercikiem, ale krótko po przyjęciu się tego przezwiska, jego autor zniknął bez śladu.
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19 lat
Narodowość: Stany Zjednoczone
Orientacja: Homoseksualna
Klasa: II Klasa Artystyczna
Klub:
- Klub biologiczny
- Klub okultystyczny
- Klub fotograficzny
Zainteresowania: Albert interesuje się głównie anatomią zarówno ludzi, jak i zwierząt oraz psychologią. Jego obrazy często są brane za dzieła Beksińskiego, w których chłopak gustuje. Fotografie bruneta natomiast budzą niepokój wśród nauczycieli, gdyż mimo, że są piękne, przedstawiają najczęściej martwe zwierzęta, a czasem katastrofy lub ruiny.
Dodatkowo Albert jest fanem muzyki klasycznej i rocka. Uwielbia czytać kryminały i książki psychologiczne oraz oglądać horrory. Tym, co interesuje chłopaka są również dawne wierzenia i księgi okultystyczne.
Ponadto Albert przeprowadza w swoim domu rozmaite eksperymenty.
Charakter: Albert jest typowym pedantem i pracowitą, poważną osobą. Nie oznacza to jednak, że nie ma poczucia humoru. Może i jest czarne, ale lepsze takie niż żadne.
Ludzie często biorą go za osobę chłodną, której nie warto bliżej poznać. Wszystko przez to, że chłopak ma cięty język, jest arogancki i złośliwy. Zazwyczaj mówi to, co myśli, ale jest doskonałym aktorem i potrafi ukryć wiele przed światem.
Jeśli chodzi o nawiązywanie znajomości, to jest nieufny w stosunku do obcych. Rzadko się odzywa, chyba, że musi. Chłopak automatycznie tworzy niewidzialny mur wokół swojej osoby, którego jeszcze nikomu nie udało się zburzyć. W środku jest to spokojny, ciekawy świata chłopak o dziwnej pasji. Interesują go bowiem martwe rzeczy.
Albert to typowy introwertyk. Zamiast chodzić na imprezy, woli usiąść pod kocem i poczytać coś ciekawego, poszerzając przy okazji swoją i tak dużą wiedzę. Decyzje podejmuje z rozwagą. Nie jest to typ ryzykanta.
Chłopaka nie można winić w stu procentach za to jaki jest. Jego charakter bowiem kształtował się przez całe jego dzieciństwo. Albert zawsze bawił się sam, gdyż inne dzieci uznawały go za dziwnego. Rodzice bruneta nie interesowali się swoim synem. Pozbawiony ich wsparcia Albert musiał szybko dorosnąć. W efekcie tego chłopak zamknął się w sobie. Wmówił sobie, że nie potrzebuje nikogo, żeby być szczęśliwym. Nie potrafi on wyrażać swoich uczuć, co uczyniło go jeszcze bardziej samotnym. Mimo tego Albert nie daje niczego po sobie poznać, a łzy uznaje za oznakę słabości. Nigdy żadnej nie uronił i nie zamierza tego robić, ponieważ jest przekonany, że ucierpiałaby na tym jego duma.
 Aparycja:
×Włosy: Miękkie, kruczoczarne włosy Alberta sięgają do połowy jego karku. Kosmyki znajdujące się z przodu są nieco dłuższe, tworząc coś na wzór grzywki. Mimo, że są starannie układane, często opadają na oczy chłopaka. W promieniach słońca włosy Alberta wydają się być fioletowe. 
×Oczy: Duże, lśniące oczy o fioletowych tęczówkach i ciemnej obwódce przykuwają uwagę ze względu na swój niecodzienny kolor. Otoczone są przez wachlarz czarnych rzęs.
×Sylwetka i Ubiór: Albert jest szczupłym chłopakiem o długich nogach i smukłych palcach pianisty. Mierzy on 178 cm i waży zaledwie 50 kg. Niedowaga nie oznacza jednak, że jest on bezbronny.
Ubiór bruneta zawsze jest schludny i najczęściej elegancki. Koszule, krawaty, szelki i te sprawy.

Zdarza się, że Albert zakłada okulary zerówki, by wyglądać poważniej. Jego ulubionym ubraniem jest jednak biały kitel lekarski.
Jego koszule mają różne kolory, poza różowym. Najczęściej jest to biały, czarny i fiolet. Każda z nich musiała zostać uszyta na miarę przez sylwetkę swojego właściciela. Tak samo z resztą spodnie. Ich długość zależy od pogody i nastroju chłopaka. Wszystkie mają tą samą, czarną barwę. W przypadku dłuższych spodni, ich nogawki są wąskie, przez co z daleka można je wziąć za rurki. Podkreślają one długie i szczupłe nogi bruneta.
Jeśli chodzi o krawaty, to Albert gustuje w jednolitych kolorach. Nigdy nie zakłada wzorzystych ubrań. Czuje, że wygląda w nich śmiesznie.
Buty chłopaka zawsze są czarne i eleganckie. Uważa je za nieodzowny element koszuli z krawatem. Skórzane męskie pantofle to poniekąd znak rozpoznawczy Alberta w szkole.
Mocne i słabe strony:
~ Mocne strony:
- Jest szczery do bólu
- Nadawałby się na chirurga
- Umiejętnie manipuluje innymi, by osiągnąć swój cel
~ Słabe strony:
- Miewa ataki agresji, gdy ktoś jakimś cudem wyprowadzi go z równowagi
- Ma w swoim domu własne laboratorium, w którym trzyma różne dziwne rzeczy, jak np.zwierzęce szkielety
Miejsce zamieszkania: Krótko po skończeniu czterech lat przeprowadził się z rodzicami do Japonii. Od razu po ukończeniu wymaganego wieku zaczął pracować, wiedząc, że opiekunowie nie będą go chcieli utrzymywać oraz pragnąc się od nich uwolnić. Po uzbieraniu odpowiedniej sumy, chłopak wyprowadził się do starego budynku o numerze 74, który posiadał niską cenę tylko dlatego, że ten numer jest przez Azjatów uznawany za pechowy. Albert uważa jednak, że to tylko cyfry.
Okolica jest spokojna, a inne domy postawione nieco dalej, by nie być za blisko tego, zajmowanego przez chłopaka. 
Pupil: -
Relacje: Albert nie jest zainteresowany poznawaniem ludzi, więc nikogo nie zna w akademii poza nauczycielami.
Rodzina:
- Jermaine Black - surowy ojciec. Jest to mężczyzna myślący, wszystko można mieć za pieniądze. Spłodził syna tylko po to, by uniknąć niewygodnych zaczepek oraz konfliktów. Następnie zaczął znikać z domu, udając się do swoich kochanek.
- Margaret Black - arogancka matka, kobieta zmniejsza od Syberii. Jedyne, co się dla niej liczy to pieniądze i drogie ubrania. Rzadko kiedy można było ją zobaczyć w domu, gdyż kocha przyjęcia.
Ciekawostki:
- Lubi słodycze
- Nienawidzi natrętnych ludzi i pustych dziewczyn
- Co roku bierze udział w Sprzątaniu Świata
Stan konta: 15000 jenów

Nowa Uczennica: Jennie Noil


Imię i nazwisko: Jennie Noil
Pseudonimy: Nero, Jen.
Płeć: Kobieta.
Wiek: 19 lat.
Narodowość: Jest w niej trochę z brazylijki, francuzki i włoszki.
Orientacja: Biseksualna ⚤
Klasa: II muzyczna
Klub: Informatyczny (gry), okultystyczny i sportowy (pływanie, koszykówka i piłka nożna).
Zainteresowania: Od dziecka gra w nogę oraz pływa, a od podstawówki zaczęła uczęszczać na zajęcia z koszykówki wraz z bratem. Z siostrą często grywała w różne gry i tak już jej zostało. Wcześnie wstaje, aby iść sobie pobiegać. Lubi czasem przeleżeć cały dzień w łóżku i grać. Lubi słuchać muzyki, lubi czasem sobie poimprezować. Taniec to woli oglądać jak inni sobie w nim radzą. Zdarza się, iż pobrzdąka na gitarze, bądź skrzypcach. Szybko wszystko łapie, także dwie, trzy lekcje i umie więcej i więcej. Rysuje.
Charakter: Często mówią do niej Nero, gdyż jak stoi tyłem wygląda trochę jak chłopak. Raz czy dwa razy zdarzyło się, iż udawała chłopaka. Zawsze warto spróbować, zobaczyć reakcje innych. Nie przeszkadza jej, gdy mylą ją z chłopakiem. Czasem nawet bardziej pewnie czuje się w ich towarzystwie niż dziewczyn. One by tylko paplały jak te durne lalki. Ona zamiast tego woli iść pobiegać, pograć w piłkę, bądź porzucać do kosza. Nie często ugości was uśmiechem, to też spojrzeniem. Powie krótko, czy też pomacha, a to, jak ją odczytacie, to już wasz problem. Pakuje się w kłopoty tym, że się wtrąca w sprzeczki, bądź bójki. Często jest z niej leń, także nie oczekuj niczego. Nie wstanie i nie pójdzie gdzieś z wami. Raczej zachęci do grania. Nie ma nic przeciwko homo. Nie przeszkadza, jej gdy się miziają przy niej. Jedynie, gdy chcecie się pieprzyć to idźcie do innego pokoju i tyle. Tak to mogą sobie żyć koło niej. Z nimi nawet czasem jest lepsza zabawa niż z dziewczynami. Lubi imprezować, czasem się napije to w małych ilościach. Jej zaufanie jest ciężkie do zdobycia, jest to możliwe z trudem i ciężką pracą. Nie cierpi kłamców. Jeśli się dowie, powiesi za jaja, a dziewczynom powyrywa włosy i za nie powiesi. Zdarza się agresywna oraz niepohamowana, choć to w nielicznych przypadkach. Co można jeszcze o niej dodać?
Może to, że nie przepada za przebieraniem się wśród innych. Nie lubi pytań. Czasem się zamyśla i jest w stanie powiedzieć coś zupełnie nieprzewidywalnego. Czasami olewa, bądź ignoruje. Po prostu jej natura jest dość nieprzewidywalna. Nie lubi mówić o sobie. Lepiej wychodzi jej słuchanie.
Poznaj, przekonasz się na własnej skórze jaka jest.
Aparycja:
×Włosy:
Krótkie tak do połowy szyi. Gdy jej przeszkadzają, zakłada je za ucho. Nieco czasem się przez nie irytuje. Ich kolor to biały, niemal są jak śnieg, albo i bielsze. Może taka platyna. Czasem wydają się szare, nie wiadomo czemu.
×Oczy:
Szare, choć czasem wydają się czarne, bądź pozbawione jakiegokolwiek koloru. Wydają się puste. Pojawia się w nich czasem błysk. Czasem przymyka jedno oko z niewyjaśnionych powodów.
×Sylwetka i Ubiór:
 Jen jest nieco umięśniona oraz szczupła? Jej krągłości są często ukryte przez dużo za duże bluzy. Na smukłej szyi zawsze ma choker, nigdy go nie zdejmuje, gdyż przyzwyczaiła się do niego tak bardzo, że go już nie zauważa. Ma za długie ręce oraz smukłe, niekiedy widać w nich nieco wysunięte kości, przez co nie raz miała złamania. Długie palce, na których widnieją pierścionki czy też różne tasiemki, to bransoletki na nadgarstkach. Drobny nosek, drobne usta. Duże oczka. Lubi nosić podkolanówki, bądź zakolanówki. Do tego legginsy, spodnie to nie jej bajka. Zazwyczaj ma na sobie sportowa bieliznę, gdyż jest wygodniejsza. Rzadko zakłada bluzki na krótki rękawek, zazwyczaj woli bluzy, bądź koszule, a pod nią jakąś koszulkę na ramionka. Zwykle w kolorach białych, ciemnych granatowy, ciemny fiolet, szary, czarny, ciemny czerwony. Byleby nie jasny.
×Cechy charakterystyczne:
Na lewym nadgarstku we wewnętrznej części jej tatuaż, który przedstawia nutki i kwiatek. Natomiast ma prawym po zewnętrznej stronie są trzy kropelki każda z nich ma po złotym dodatku. Są oczywiście zakryte, także ledwo je widać. Co do paznokci, są takie w sam raz, aby nie przeszkadzały jej w grze w kosza. Są zawsze w kolorze czarnym, rzadko ze wzorami. Tatuaże występują także za lewym uchem, na prawej łopate, od prawego ramienia po łokieć ma rękaw. Między piersiami do pępka ma największy tatuaż, jego końce dosiegaja po obu stronach żeber. Posiada kolczyk w pępku zwykle z jakimś małym ślicznym kamykiem, w lewym uchu ma sześć, natomiast w prawym trzy. Ma w planie zrobienie kilku tatuaży oraz kolczyków. Lubi nosić bransoletki oraz ma wiele pierścionków. Ma blizny oraz znamiona.
Mocne i słabe strony: Trudno jest ją wyprowadzić z równowagi. Jest niezwykle pracowita, ale też straszny z niej leń. Nałogowa graczka. Nie lubi, albo nie potrafi publicznie się przebierać. Czasem, gdy widzi jakąś bójkę, nawet jeśli nie wie o co chodzi, to się mimo to wtrąca i obie strony obrywają. Nie do końca zaakceptowała siebie.
Miejsce zamieszkania: Akademik nr. 24
Pupil: --
Relacje: --
Rodzina:
Ivan - brat, który często podróżuje. Często wysyła Niro prezenty. Lubi się droczyć z Jennie, dlatego nazywa ją Niro. Tak już jakoś zostało.
Roxy - siostra, z którą ma bardzo dobre relacje. Często się widują. Nie ma zbyt dobrego kontaktu z rodzicami. Ma swój salon tatuaży i to w kilku krajach.
Mai i Rey - dziadkowie, którzy są o wiele lepsi od rodziców.
Mira i Cley - rodzice. Gdzieś na pewno są, czasami wysyłają prezenty i pocztówki. Jednakże, nie wiadomo do końca co z nimi, gdyż tak od dwóch lat milczą.
Ciekawostki:
- Ma u dziadków dwa psy, a u siostry trzy koty,
- Lubi dostawać prezenty,
- Projektuje tatuaże,
-Nałogowo pali,
- Kiedyś śpiewała, jednak przez prawie dwa lata była w szpitalu i już tego nie robi. Ma także chore serce, przez co często ląduje w szpitalu,
- Miała kolczyk w wadze, brwi, języku oraz na płatku noska,
- Bierze leki na serce,
- Nie lubi pokazywać swoich rysunków,
- Ma dwóch przyjaciół gejów. Jedna przyjaciółkę lesbijkę oraz paru zwykłych. Jednakże przewyższa ja liczba chłopców nad dziewczynkami,
- Czasem nie ma apetytu,
- Malo śpi.
Stan konta: 15000 jenów

Od Ignacego

Obudziłem się niewyspany, lecz przepełniony ekscytacją, która zastępowała mi energię. Z radością wstałem, budząc przy tym mojego pieska, Zoyę. Otworzyła najpierw jedno oko i obserwowała mnie bacznie, kiedy przerzucałem nieuporządkowane papiery na biurku.
 – Aha, mam cię! – krzyknąłem ucieszony, gdy znalazłem arkusz zapełniony różnymi obliczeniami.
 Usiadłem na obrotowym krześle i zająłem się zadaniami leżącymi przede mną. Przez długi czas zawzięcie rozwiązywałem materiał z fizyki, a kończyłem, gdy promienie słoneczne rozświetliły mój pokój. Wcześniej niebo było szare, a teraz? Teraz miało kolor grafitu, a ciężkie, ciemne chmury wisiały nad miastem, grożąc nieuchronnym deszczem.
Oderwałem wzrok od widoku za oknem i poszedłem się ogarnąć. Po odświeżeniu się ubrałem standardowo to, co zwykle, a kiedy zjadłem jabłko, chwyciłem w biegu jabłko i czarną kurtkę jeansową, a potem zawołałem Zoyę, która już wybudzona radośnie wstała. Poszliśmy na spacer do okolicznego parku, a gdy zwiedziliśmy cały, wróciliśmy do akademika. Sprawdziłem w telefonie godzinę, bez zaskoczenia stwierdzając, że do rozpoczęcia lekcji mam jeszcze trochę czasu. Pogłaskałem Zoyę, która zamerdała radośnie ogonem i skierowała się do miski pełnej chrupek, następnie wyszedłem z pokoju. Zamknąłem go dokładnie i udałem się do szkoły. Wychodząc z budynku, zauważyłem, że burzowe chmury nagromadziły się i powodowały, że przechodnie otulali się kurtkami czy bluzami i przyspieszali. Poczułem chłód, jednak przyzwyczajony ruszyłem raźnym krokiem do akademii. Po drodze mijałem kolorowe witryny sklepowe kontrastujące z ciemnym niebem. Zatrzymałem się przed jedną z cukierni i wpatrzyłem się w lady za szybą. Kolorowe pieczywo i przyjemny wystrój zachęcił mnie do wejścia. Kupiłem dwa pączki z różową polewą i nadzieniem, a następnie wyszedłem i ruszyłem do szkoły. Nie dane mi było zbyt długo iść w spokoju, gdyż z nieba momentalnie lunął siarczysty deszcz, który zimnymi strumieniami wdarł mi się pod kołnierz. Zacząłem biec, mimowolnie kryjąc jedzenie pod kurtką i pochylając się nieco. Pod samą akademią mocno zderzyłem się z kimś, aż oboje upadliśmy. Wstałem niezdarnie, wspierając się wyciągniętą ręką mojego towarzysza.

Ktosiu drogi? 

poniedziałek, 6 sierpnia 2018